W licznych listach pytacie, gdzie AI w rozwiązaniach procesowych ma sens? Myślę, że ma tu i ówdzie:
- Do przekładania swobodnej mowy na ścisłą strukturę dokumentów – np. rep mówiący do ekranu „potrzebuję w przyszłą środę pojechać w delegację do Małkinii”, „czemuż to do Małkinii” dopytuje AI, „a bo mieszka tam bardzo tłusty i soczysty klient chętny na nasze produkty”, “a to w porządku, wniosek delegacyjny złożony i wstępnie zaopiniowany” odpowiada AI – i cyk, delegacja poszła w obieg. Bajdełej, Syndatis AIR to potrafi!
- Do wspomagania użytkownika przy wprowadzaniu złożonych treści – „czy w tym procesie oceny na pewno chcesz aż tak mocno zbesztać swojego szefa?” – AI jest dobrym, pomocnym redaktorem.
- Do popychania procesu w organizacji omocno rozproszonej strukturze – jeśli nie ma ścisłych reguł, AI pomoże pokierować dokumentami i uniknąć spiętrzeń w wąskich przesmykach.
- W wytwarzaniu nietypowych funkcji – tego nie widać z zewnątrz, ale dziś trudno robić coś nowego, nawet w tak złożonym, ustabilizowanym systemie, jak Syndatis AIR, bez wykorzystania Claude Code itp.
Dobrze. Ale zatem: gdzie AI w takich rozwiązaniach nie ma sensu?
- Do realizacji procesów w ściśle uregulowanej organizacji – tam lepiej zadziałają precyzyjne reguły biznesowe.
- Do wyliczeń – AI nie robi tego najlepiej, większy sens ma zadanie algorytmu i formuł.
- Do całkowicie swobodnej produkcji dłuższych tekstów – jw. AI jest dobrym redaktorem, ale przeciętnym pisarzem.
- Do podejmowania decyzji wymagających jednoznacznej odpowiedzialności – AI może podpowiedzieć, ale ktoś musi się pod tym podpisać. I lepiej, żeby to nie był kolega L.L.M.
AI to narzędzie, dobrze służy do czegoś, do czego innego mniej – jak każde narzędzie. Warto wiedzieć, czym prasować spodnie, a czym kontrolować koszty.
