Automatyzacja przyspiesza realizację zadań, ale nie jest wcale powiedziane, że w miejsce każdego wykonanego zadania natychmiast pojawi się nowe. Będziemy robić więcej i taniej, więc oczekiwania wobec produktów będą rosły – ale czy gdzieś nie ma pułapu wysycenia potrzeb i pomysłowości? W pewnym momencie powstają produkty good-enough – niedoskonałe, ale bardzo tanie i jakoś tam wystarczające klientom. Branża grafików wie coś na ten temat.

W IT, jak sądzę, jesteśmy jeszcze daleko od takiej granicy. Jest naprawdę dużo do zrobienia, potrzeby i możliwości są wciąż ogromne; ale rzeczy dziś drogie i rzadkie bardzo niedługo staną się niemal darmowe i oczywiste. Ileż lat można rozwijać oprogramowanie do takiej automatyki do bram? Nawet bardziej zaawansowane systemy ERP stanieją, bo możliwe będzie (albo i już jest) budowanie ich niemal od zera na bazie doświadczenia skonsumowanego przez LLMy.

Za to otworzy się ogromne pole do szybkich i potężnych integracji: wiązania systemów przedsiębiorstwa w faktyczną całość, natychmiastowego uzyskiwania informacji w dowolnym przekroju, skracania ścieżek decyzyjnych i błyskawicznego reagowania na potrzeby rynku. W granicach ograniczeń świata fizycznego, naturalnie.

To się jednak nie zrobi samo. Nadal potrzebni będą ludzie, żeby to popychać i poskramiać. Ssanie na rynku IT raczej nie spadnie, choć zmieni się mocno profil oczekiwanych kwalifikacji: znajomość składni traci na znaczeniu, to ogarnia LLM; ważniejsze jest dobre formułowanie problemu, kreatywność w myśleniu i rozumienie szerszego kontekstu. Nie wszyscy to potrafią, ale możliwe, że dzięki nowym narzędziom wielu ludzi okaże się zdolnych do rzeczy, które pozostają dziś poza ich horyzontem. Internet już raz radykalnie poszerzył ten horyzont, czemu AI nie miałoby zrobić tego ponownie?

Nie jest więc wykluczone, że ludzie wypchnięci z zawodów polegających na przeklejaniu cyferek z Excela do Powerpointa znajdą sobie właśnie taką pracę. Wszyscy będziemy programistami, tylko że samo to słowo będzie znaczyło coś całkiem innego niż dzisiaj.

Konieczne zastrzeżenie – potrafię wyobrazić sobie tę dwuletnią perspektywę, ale nie umiem sięgnąć wiele dalej. Ubi sunt leones.

Zatem, pozostając w zgodzie z prawem Betteridge’a, pozwolę sobie odpowiedzieć przecząco na pytanie postawione w tytule.

[wygenerowany leo dla atencji]

Picture of Piotr Leszczyński

Piotr Leszczyński

W Syndatis - dyrektor, czasem zarządzający, a czasem kreatywny.

Więcej Aktualności

Umiemy w umowy (HCP / HCO i nie tylko)

Jak upilnować tysięcy relacji, żeby się nie rozlazły? Potrzeba formalizmów i procedur. Relacje dobrze ubrać w szablony i schematy, sprytnie zarządzać podobieństwami i wyjątkami. Dobrze

Więcej >

Żelazko z techologią DUSZA™

W licznych listach pytacie, gdzie AI w rozwiązaniach procesowych ma sens? Myślę, że ma tu i ówdzie: Do przekładania swobodnej mowy na ścisłą strukturę dokumentów

Więcej >